Kiedy sięga się po książkę Marii Tereszkiewicz „Życiem utkane”, trudno nie odnieść wrażenia, że obcuje się z czymś więcej niż tylko z literaturą. Zbiór ten jest także zapisem drogi, którą autorka relacjonuje z precyzją kronikarza, ale i czułością kogoś, kto umie „patrzeć” sercem. Już sam tytuł zdradza konstrukcję publikacji. To splot wspomnień, teraźniejszości oraz tego, co bardzo bliskie, a przez swoją oczywistość często bywa niedostrzeżone. Uwaga skierowana została ku rzeczom prostym, zarówno tym, które nosimy w sobie, jak i tym wokół nas.
Zbiór podzielony został na dwa rozdziały. Pierwszy z nich skupia się na przyrodzie i powszednim dniu. Tereszkiewicz prowadzi czytelnika przez pory roku, od wiosennego śpiewu ptaków i kwitnienia forsycji po zadumę jesiennego kobierca, który „ścieli (…) wiatr z opadających liści”. Pogodne wiersze, takie jak „Maj w Bieszczadach” czy „Słoneczniki”, zachęcają do przeżywania zwykłych chwil. Maria Tereszkiewicz często sięga po motywy ze świata roślin i zwierząt wykorzystując je jako metaforę zmieniającego się nastroju podmiotu lirycznego. W tej części odnajdziemy też utwory inspirowane dzieciństwem, będące świadectwem więzi z ojcowizną oraz z domem, gdzie praca, duchowość i bliskość stanowiły podstawę wychowania. Opisy takie jak dojenie krów, pieczenie chleba, sianokosy – przenoszą nas do realiów dawnej wsi. A zakorzenienie w rodzinnych stronach jest tu szczególnie wyraźne. Poetka wraca do miejsc, które ją ukształtowały – do wioski nad Wielopolką, do Ropczyc, do pejzaży Podkarpacia. W tych obrazach możemy odnaleźć także siebie.
Druga część ma bardziej refleksyjny i melancholijny charakter. Mierzy się w niej z tematami przemijania, samotności, ale i z siłą miłości, przynoszącą ocalenie. W wierszach takich jak „Uczucia żar” czy „Rozstanie” brzmi cicha skarga, związana z utratą bliskich osób. Ale obok nostalgii pojawia się tu też pokrzepienie – utwory „Oczarowanie” czy „Urodzinki” niosą przesłanie, że nadzieja zwycięża. „Miłości czar” to także wyznanie uczuć – do człowieka, do Boga, do Ojczyzny. Natomiast wiersze bożonarodzeniowe i wielkanocne, takie jak „Maleńka miłość” czy „Śmigus dyngus”, ukazują wiarę jako źródło mocy. Religijne odniesienia przeplatają się tu z osobistą modlitwą i wdzięcznością za żywot, a święta jawią się jako czas odnowy. Z podobnym ciepłem autorka mówi o szczęściu, tęsknocie czy smutku – zawsze w tonie pełnym pokory wobec życia, a zarazem ufności w jego sens.
Lektura tej książki nie przytłacza. Wręcz przeciwnie – przynosi ukojenie. Przypomina spacer po znajomych drogach, gdzie każdy kamień i drzewo ma swoją historię. Wrażliwość Marii Tereszkiewicz ujawnia się w detalach – w śpiewie słowika, zapachu lipy, wspomnieniu o mamie szyjącej przy maszynie Singer.
„Życiem utkane” to wersy zakorzenione – w ziemi, w rodzinie, w wartościach, trwających pomimo upływu czasu. A powstałych z fragmentów codzienności, z chwil ulotnych i tych, na zawsze zapisanych w świadomości. Skłaniają nas do kontemplacji nad przemijaniem i pozostawiają z poczuciem, że – parafrazując tytuł wiersza otwierającego zbiór - trzeba kochać życie, żyć i kochać.
Izabela Zubko
Maria Tereszkiewicz Mgławica, „Życiem utkane”